W ostatnich latach produkcja jabłek przysparzała sadownikom wielu zmartwień. Przymrozki, grad, nieopłacalność produkcji czy brak rąk do pracy mocno odcisnęły swoje piętno na branży sadowniczej. Czy sady wiśniowe mogą być alternatywą?
Założenie sadu wiśniowego na pewno tańsze było przed laty – drzewka kosztowały dużo mniej, a teraz podrożały. Jednak w porównaniu do założenia sadu jabłkowego z dobrym rusztowaniem, koszty założenia sadu wiśniowego są na pewno o połowę niższe – mówią przedstawiciele branży.
Czy sady wiśniowe mogą więc być alternatywą dla sadów jabłoniowych na Sandomierszczyźnie?
– Być może wzrost zainteresowania i możliwości zbioru mechanicznego sprawią, że wiśnie zaczną być postrzegane jako alternatywa dla jabłoni. Mamy ponadto długie i dobre tradycje w produkcji wiśni. Przed 30 laty powierzchnia upraw była dużo większa, obecnie spadła, zbiory wiśni też spadły. Natomiast jesteśmy w konkurencji światowej i jest pytanie, czy jesteśmy w stanie konkurować z krajami, gdzie nie ma takich pogodowych zawirowań, jak w Polsce – Dariusz Paszko z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.
I dodaje: – Przemysł przetwórczy zawsze potrzebował wiśni, dlatego jest zainteresowanie tym owocem, bo jeśli brakuje wiśni, trzeba je importować. W sytuacji, gdyby zainteresowanie uprawą wiśni wzrosło, byłoby to z pewnością dla przemysłu przetwórstwa bardzo dobre zjawisko. Dobre również dla konsumenta – mówi Dariusz Paszko.
Jak mówią sadownicy, sad wiśniowy nie jest trudniejszy w prowadzeniu niż jabłkowy, ale…
– Na pewno trzeba nauczyć się precyzyjnego cięcia, wiedzieć jakie są zagrożenia wynikające z mechanicznego cięcia i mechanicznego zbioru wiśni. Te drzewa są też bardziej podatne na choroby, zwłaszcza choroby kory, raka bakteryjnego. Jeśli to się opanuje to na pewno będzie szybciej i łatwiej niż przy cięciu jabłoni, gdzie trudności wynikających z form korony jest więcej i trzeba się dużo więcej uczyć, żeby właściwie formować sad – tłumaczy Dariusz Paszko.